DSC_0735

Wśród naszych adeptów kursów fotograficznych pojawiają się ludzie z różną motywacją do robienia lepszych zdjęć. Staramy się przybliżyć wam sylwetki ludzi którzy nas inspirują i podziwiamy ich. Jedną z takich osób jest Ania Błachno, która całe swoje życie i pasje podporządkowała jednemu celowi. Tym celem jest lepsze jutro jej syna Franka, chłopca który urodził się zbyt wcześnie. A gdzie w tej historii miejsce na fotografie? Nie jest najważniejsza ale daje napęd do działania i nadzieję na lepsze jutro.

Zapraszam do tekstu Ani, która najlepiej nam opowie o sile miłości, o dobrych wspomnieniach i o jej fotografii.

Lubię robić zdjęcia odkąd Pamiętam

Zadano mi ostatnio pytanie? „Dlaczego biegasz z tym aparatem? Chcesz być trendy? – bo teraz wielu robi to dla fame’u” Ja i trendy? Chyba nie, bo odkąd pamiętam lubiłam robić zdjęcia.

Pamiętam jak jeszcze pod koniec lat osiemdziesiątych chodziłam na kółko fotograficzne i robiłam zdjęcia analogowym aparatem, jeździłam do mojej przyjaciółki, która miała ciemnie, sprzęt i wywoływałyśmy zdjęcia, setki zdjęć. Z czasem trochę o tym zapomniałam, zamieniłam aparat analogowy na aparat „dla głupich” i robiłam zdjęcia moim dzieciom i zapełniałam albumy. Nie myślałam przy tym o ekspozycji, świetle itp. tylko robiłam kolejne zdjęcia naciskają spust migawki pstryk, pstryk, pstryk.

W końcu nadszedł czas komórek robiących coraz lepszej jakości zdjęcia, ale one nie dawały mi pełnej satysfakcji, brakowało mi pracy z dużym aparatem – lustrzanką, tego uczucia gdy czuć jak lustro i migawka pracują gdy powstaje zdjęcie.
Potrzeba robienia zdjęć prawdziwym aparatem została jeszcze bardziej pobudzona podczas ciąży Wszystko to jednak musiało jeszcze poczekać.

Narodziny Franka
Franek urodził się jako skrajny wcześniak. Dla osób nie mających kontaktu z wcześniactwem, nic im to nie mówi. Franek przyszedł na świat 12 tygodni przed terminem porodu. Był bardzo maleńki i tak wiele osób myśli o takich dzieciach. Media utrwalają wcześniaka, różowego bobaska w plastikowym pudełku, który trochę tam pobędzie i do domu.DSC_0608

Nic bardziej mylnego. Wcześniak to nie tylko małe dziecko, ale przede wszystkim niedojrzały, z wieloma dysfunkcjami organizm. Podłączony każdą swoją cząstką maleńkiego ciałka do wielu skomplikowanych urządzeń, które nie zastąpi łona matki. Franio w inkubatorze spędził 56 dni. I chociaż technika i medycyna jest na prawie kosmicznym poziomie nie udało się uniknąć wylewu dokomorowego krwi do mózgu, niedotlenienia, cukrzycy, sepsy.

To jak się okazało był dopiero początek walki Franek miał transfuzje krwi. Lekarze mówili, nie będzie chodził, mówił, słyszał. Musiał uczyć się wszystkiego łącznie z samodzielnym oddychaniem, ssaniem i łączeniem tych czynności jednocześnie.

DSC_0589

W tym samym czasie był poddawany setkom procedur medycznych, walcząc z zakażeniami, bakteriami, wirusami. Był to dla nas czas przepełniony strachem i lękiem, który został wyparty ogromną pracą jaką musiałam włożyć w rehabilitacje, dziesiątki wizyt lekarskich, konsultacji, kolejne badania. Dopiero po dwóch latach mogłam mówić o tym co przeszliśmy. I wtedy zrodził się pomysł opisania historii mojego dzielnego Frania.

Powrót do pasji

Powody były dwa. Pierwszy, to pokazanie innym rodzicom ścieżki, którzy dopiero co zetknęli się z wcześniactwem, że choć na początku jest źle to nie można się poddawać, bo zawsze jest nadzieja. Drugi to – pozyskanie jakże ważnych funduszy z 1% na rehabilitację Frania. Pomoc nadeszła od siostry Frania która założyła blog i zaczęła go prowadzić http://franek-kapral-dzielniak.blogspot.com/ kolejna była strona www http://www.franekprzybyla.pl/ i fanpage na facebooku https://www.facebook.com

DSC_0161

Do artykułów powstawały zdjęcia były one różnej jakości. I znów poczułam chęć powrotu do prawdziwej fotografii, jednak tyle się zmieniło i padło pytanie “Czy dam radę?”. Jednak nie było odwrotu, kupiłam ciężki wielki aparat, zaczęłam robić zdjęcia, i uczyć się wszystkiego od nowa.

W fotografii jak w życiu ważny jest cel

Chciałabym, aby każde zdjęcie, które robię Frankowi pokazywało jaką on stoczył walkę o swoje życie i jakim jest wyjątkowym chłopcem. Każdy kto miałby przeżyć jeden dzień w ciele Frania podczas wizyt lekarskich, terapii, ćwiczeń zrozumiałby o czym pisze.

Dziś dzięki ogromnemu wysiłkowi, wbrew wczesnym przewidywaniom lekarzy Franek wygląda jak zdrowy chłopiec i  może się wydawać, że nie są potrzebne żadne zbiórki na jego leczenie czy rehabilitacje.
Może ktoś powie, że jest teraz tyle innych potrzebujących dzieci, które bardziej potrzebują pomocy, pieniędzy.
Może ktoś patrzący z boku nie znający całej historii, popukać się palcem w czoło i powiedzieć „wariatka”, kolejna psychomatka mająca bzika na punkcie swojego dziecka.

Beznazwy-1

 

To często tylko powierzchowne wrażenie, jak bardzo można się pomylić wie tylko ten kto przeszedł lub przechodzi właśnie drogę jak my. My wiemy ile on już w swoim krótkim życiu przeszedł. Jaką wielką bitwę stoczył i o to w jakim stanie jest i jak się rozwija. Ile odwiedził poradni, szpitali, ile spędził godzin na rehabilitacji.

Beznazwy-1

Ale jest to też komplement i wyzwanie by usunąć wszelkie przeszkody oraz ścieżka dla innych rodziców gdzie mogą dojść tak jak my z Frankiem.

Beznazwy-1

Wtedy wymyśliłam sobie Kalendarz dla Franka. Cel fajny, cegiełka na jego rehabilitację. Chciałam, żeby obok Frania na kalendarzu znalazły się osoby świata kultury, muzyki, sportu.

Beznazwy-1

Żeby te osoby były związane z naszymi i Frania upodobaniami.

I powstał bardzo emocjonalny dla mnie Kalendarz dla Franka. Ja nie mogę go oceniać, bo dla mnie jest tam Franio, więc jest ten kalendarz najpiękniejszy. Chociaż z perspektywy czasu zrobiłabym go może inaczej niekoniecznie lepiej.

Beznazwy-1

Pamiętam jak zrobiłam dwunaste, ostatnie zdjęcie a później jak odebrałam pachnące farba kalendarze. Wysiłek był tak ogromny że powiedziałam sobie “nigdy więcej” nie będę ciągnąc Frania na sesje.  

Minął rok. W międzyczasie powstały szmaciane-lalki Franki, to też cegiełki na leczenie Frania. 

10392301_834147353320163_2180130542118606627_n

A teraz chyba powstanie kolejny kalendarz. Fotografia jednak daje mi dużo siły a to wszystko przez wspomnienia pracy z analogowym aparatem na kliszę.

Ania Błachno

Wszystkich chcących wesprzeć Franka zapraszamy na jego strony, tam też dowiecie się więcej o jego historii i jak można ich wesprzeć i więcej zdjęć Ani i Franka.

http://franek-kapral-dzielniak.blogspot.com/

http://www.franekprzybyla.pl/

https://www.facebook.com

Zapraszamy do śledzenia kolejnych historii oraz zapraszamy na nasze kursy fotograficzne w Katowicach najbliższe terminy znajdziecie w terminarzu lub klikając tutaj.

[fb-like]
Kategorie: Kursy Fotograficzne

Skomentuj


Polecamy

  • Agencja Probeta
  • Fotografia ślubna | Zdjęcia ślubne | Katowice, Śląsk
  • Panoramy 3D Google | Zdjęcia Firmowe Śląsk
  • Agencja Fotograficzna Jasnia.pl zdjęcia dla firm , przemysłu i usług